wtorek, 12 maja 2015

Zabić

- A tylko jedno pytanko...  Gdzie znajdę Lusi?
- Jak mus to mus...  W domku na StreetVigs 5
- Dzięki Esme...  Wspomnę o tobie w wywiadzie.
- Naprawdę?!  - pisnęła że szczęścia.
- Tak, tak...  Na razie, złotko!  - rzuciłam i wybiegłam z domu. W przeciągu sekundy znalazłam się przy wskazanym adresie i pozbyłam się Lusi i jej stworzyciela ,  szybko i ,,bezboleśnie". Pobiegłam na lotnisko i wsiadłam do samolotu lecącego do Włoch. Po dotarciu do  Volterry  od razu udałam się do sali tronowej.
- Zadanie wykonane. Aha, i spotkałam Cullenów.
- Ale chyba z nimi nie gadałaś,  co? - spytał Złośliwie Blondi. Kiedy dałam odpowiedź twierdzącą rzucił się na mnie i o dziwo delikatnie położył na ziemi. Potem wziął mnie za rękę i powiedział do Trójcy:
- Idę obgadać z  Avi parę spraw.
- Tylko jej nie zabij - krzyczał Aro.
- Avatari,  to było nieodpowiedzialne.  Wiesz jacy oni są. - krzyknął kiedy wyszliśmy.
- Spadaj. Myślisz,  że tylko ty,  taka święta krowa?!
- Chodzi ci o nich?!
-  Nie o Ciebie.  Chciałbyś przejąć władzę,  nie możesz i to cię wkurza.  I nie myśl sobie,  że jestem jakąś suką  , bo to nieprawda i tym mnie obrażasz.
- A... a,  skąd ty wiesz co ja myślę? - spytał zdziwiony.
- Taki mam dar, kotku - po tych słowach Kajusz się na mnie rzucił. Oczywiście byłam szybsza.  To ja go przewróciłam i popatrzyłam w lodowatą czerwień w jego oczach.
-  Nie zabijesz mnie tak łatwo - powiedziałam chytrze.  Za to on , co mnie kompletnie zaskoczyło pocałował mnie bardzo namiętnie. Byłam trochę zaskoczona.  Kiedy się od siebie oderwaliśmy , szepnęłam mu do ucha :
- Nie wiedziałam, że tak potrafisz .
- Kotku , ja jestem nieprzewidywalny - uśmiechnął się.
- Jasne. Twoja nieprzewidywalność zdążyła mnie już dosięgnąć.
Wstałam i ruszyłam do swojej komnaty przebrałam się w :

  I wyskoczyłam przez okno. Biegłam szybko na umówione miejsce.  Na polanie , czekał na mnie Raamon. Był przystojnym wampirem,  ale w ogóle nie dla mnie. On był spokojny i nie zabijał z umiłowaniem. .. ja natomiast wręcz przeciwnie.  Od razu na wejściu , pochwalił mnie za styl.  Nie trudno było go czymś zachwycić. 
- O co chodzi Raamon?
- Ava , chciałbym , żebyś została moją żoną...
- Co?! Po tylu latach współpracy , ty mówisz mi , że mam być twoją żoną?!
- Ale daj mi wytłumaczyć... jak wiesz moje królestwo jest w niebezpieczeństwie , a tylko ty zostając moją żoną możesz je uratować.
- Ale ja cię nie kocham... nie możesz mi tego zrobić.- zaczęłam - Albo wiesz co? Znam jedną wampirzycę , która w dodatku jest moją znajomą i bardzo chce wyjść za mąż. Jest bardzo uzdolniona i myślę ,że on ci się przyda bardziej niż ja. W końcu jestem Volturi...
- VOLTURI?!
 - Tak, żeś Amerykę odkrył. Jak mogłeś nie wiedzieć wcześniej?
- Bo myślałem , że nie będziesz taka... bezczelna.
- A...! Super , to teraz mam z tobą konsultować wszystko co robię... Wiesz co?! Nawet ja nie chciałabym mieć takiego męża! Konczymy współpracę. Od teraz znajdź sobie kogoś innego- powiedziałam i zawróciłam na pięcie , ale zaraz dodałam:
- I jeśli będziesz chciał mnie porwać , to Volturi cię znajdą i zabiją- dodałam i zniknęłam mu z oczu.





ps. Wiem ,że rozdzialik nie za długi ,ale wolę dodawać mniej , a rzadziej. Pozdrawiam wszystkich czytelników na całym świecie!!!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz