- Jak mus to mus... W domku na StreetVigs 5
- Dzięki Esme... Wspomnę o tobie w wywiadzie.
- Naprawdę?! - pisnęła że szczęścia.
- Tak, tak... Na razie, złotko! - rzuciłam i wybiegłam z domu. W przeciągu sekundy znalazłam się przy wskazanym adresie i pozbyłam się Lusi i jej stworzyciela , szybko i ,,bezboleśnie". Pobiegłam na lotnisko i wsiadłam do samolotu lecącego do Włoch. Po dotarciu do Volterry od razu udałam się do sali tronowej.
- Zadanie wykonane. Aha, i spotkałam Cullenów.
- Ale chyba z nimi nie gadałaś, co? - spytał Złośliwie Blondi. Kiedy dałam odpowiedź twierdzącą rzucił się na mnie i o dziwo delikatnie położył na ziemi. Potem wziął mnie za rękę i powiedział do Trójcy:
- Idę obgadać z Avi parę spraw.
- Tylko jej nie zabij - krzyczał Aro.
- Avatari, to było nieodpowiedzialne. Wiesz jacy oni są. - krzyknął kiedy wyszliśmy.
- Spadaj. Myślisz, że tylko ty, taka święta krowa?!
- Chodzi ci o nich?!
- Nie o Ciebie. Chciałbyś przejąć władzę, nie możesz i to cię wkurza. I nie myśl sobie, że jestem jakąś suką , bo to nieprawda i tym mnie obrażasz.
- A... a, skąd ty wiesz co ja myślę? - spytał zdziwiony.
- Taki mam dar, kotku - po tych słowach Kajusz się na mnie rzucił. Oczywiście byłam szybsza. To ja go przewróciłam i popatrzyłam w lodowatą czerwień w jego oczach.
- Nie zabijesz mnie tak łatwo - powiedziałam chytrze. Za to on , co mnie kompletnie zaskoczyło pocałował mnie bardzo namiętnie. Byłam trochę zaskoczona. Kiedy się od siebie oderwaliśmy , szepnęłam mu do ucha :
- Nie wiedziałam, że tak potrafisz .
- Kotku , ja jestem nieprzewidywalny - uśmiechnął się.
- Jasne. Twoja nieprzewidywalność zdążyła mnie już dosięgnąć.
Wstałam i ruszyłam do swojej komnaty przebrałam się w :
I wyskoczyłam przez okno. Biegłam szybko na umówione miejsce. Na polanie , czekał na mnie Raamon. Był przystojnym wampirem, ale w ogóle nie dla mnie. On był spokojny i nie zabijał z umiłowaniem. .. ja natomiast wręcz przeciwnie. Od razu na wejściu , pochwalił mnie za styl. Nie trudno było go czymś zachwycić.
- O co chodzi Raamon?
- Ava , chciałbym , żebyś została moją żoną...
- Co?! Po tylu latach współpracy , ty mówisz mi , że mam być twoją żoną?!
- Ale daj mi wytłumaczyć... jak wiesz moje królestwo jest w niebezpieczeństwie , a tylko ty zostając moją żoną możesz je uratować.
- Ale ja cię nie kocham... nie możesz mi tego zrobić.- zaczęłam - Albo wiesz co? Znam jedną wampirzycę , która w dodatku jest moją znajomą i bardzo chce wyjść za mąż. Jest bardzo uzdolniona i myślę ,że on ci się przyda bardziej niż ja. W końcu jestem Volturi...
- VOLTURI?!
- Tak, żeś Amerykę odkrył. Jak mogłeś nie wiedzieć wcześniej?
- Bo myślałem , że nie będziesz taka... bezczelna.
- A...! Super , to teraz mam z tobą konsultować wszystko co robię... Wiesz co?! Nawet ja nie chciałabym mieć takiego męża! Konczymy współpracę. Od teraz znajdź sobie kogoś innego- powiedziałam i zawróciłam na pięcie , ale zaraz dodałam:
- I jeśli będziesz chciał mnie porwać , to Volturi cię znajdą i zabiją- dodałam i zniknęłam mu z oczu.
ps. Wiem ,że rozdzialik nie za długi ,ale wolę dodawać mniej , a rzadziej. Pozdrawiam wszystkich czytelników na całym świecie!!!









