. Po kilku godzinach lotu, znalazłyśmy się we Włoszech. Na lotnisku, podeszła do nas, jakaś kobieta, niezwykle piękna. Zaproponowała zwiedzanie zamku. Zgodziłam się, bo co innego. Ok. Godzinę później spacerowałam po zamku. Nie zrobiło zbytniego wrażenia, mam 12 innych i lepszych
Zaintrygowały mnie tylko osoby na obrazach
Nagle weszliśmy do Wielkiej Sali. Wszyscy stojący tam, się na nas rzucili! Zrozumiałam, że to wampiry. Cechowałam się niezwykłą zwinnością i szybkością, nawet jak na człowieka. Zgrabnie uciekałam wampirom. Czasem traciły orientację. Zauważyłam, że wampiry siedzące na tronach, zaczynają się kłócić
- Ja ją biorę! - krzyknął blondyn.
- Przestań Kajusz, ona należy się mnie!
- Aro, Kajusz! Ja ją chce!
Nie zauważyli nawet, że im się przyglądam .
- Ja bardzo przepraszam,że przeszkadzam, ale myślę, że nie jestem tu mile widziana, zważając na to, że przed chwilą włosów krew z pozostałych
- Wręcz przeciwnie! - krzyknął, chyba Aro - Jesteś bardzo miłe widziana! Jestem Aro, to jest Kajusz i Marek. Witamy w Volterze! - zakończył.
- Wow. Zawsze tak długo nawijasz? Czy tylko jak macie specjalnych gości? - spytałam w końcu.
- Nie, po prostu... Jesteś niesamowita! - dodał. Zauważyłam, że Kajusz, nie jest dla mnie miły.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz