. Do tego był jednym jeszcze wieki taras i 3 balkony. Aro się postarał. Nagle, usłyszałam, pukanie. Otworzyłam drzwi i moim oczom, ukazał się Marek.
- Witaj Marcus - powitałam
Powitałam go chłodno.
- Witaj Avatari! Aro dał ci najlepszą, co?
- Mhmmm.... Właśnie, a jak już tu jesteś, to zmień mnie w wampira.
- Aro zabronił.
- Zmień do cholery . I mało mnie obchodzi co mówi Aro. W końcu, on też słucha rocka. - Marek uległ.. Podszedł do mnie i wbił kły w moją szyję. Co dziwne, w ogóle nie krzyczałam. Poczułam tylko ukłucie.
- Widzisz mówiłam, żebyś się nie martwił!
- Jesteś niesamowita.. . Przecież to nienaturalne...
Nie zdążył dokończyć, kiedy do komnaty wparował Aro.
- Co się tu dzieje?! Marek...
- Zmienił mnie w wampira.
- Co??!!
- Przestań robić takie oczy! Powinieneś się cieszyć... Cały czas, byłabym człowiekiem , gdyby nie Marek.
Jak to by wyglądało , gdybym tu mieszkała , a nie była wampirem. Już się zdążyłam zorientować , że bardzo mocno przestrzegacie prawa... nie chcę być gorsza.
- Masz rację . No dobrze , Avatari masz swoją pierwszą misję. Zabijesz nieśmiertelne dziecko w Forks.
- Dobrze panie- powiedziałam
- Aro - sprostował z uśmiechem władca.
Kiedy wyszedł szybko się przebrałam.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz